Rok 1807 był dla Tolkmicka ciężki. Od lutego do grudnia w miasteczku i okolicy stacjonowały wojska napoleońskie. Żądały prowiantu, zboża i furażu. Od strony Zalewu miasto ostrzeliwały pruskie statki, a czerwonka zabrała setki mieszkańców. Tędy, między Wisłą a Królewcem, prowadził główny szlak przemarszów.
Latem tego roku kampania dobiegała końca. Żołnierze 4 pułku piechoty Księstwa Warszawskiego, sformowanego kilka miesięcy wcześniej w Płocku, walczyli wiosną pod Grudziądzem. Po zawarciu pokoju w Tylży wojska ruszyły przez stare Prusy. W lipcu tą samą drogą mogli przechodzić także oni. O obecności polskich żołnierzy z epoki napoleońskiej świadczyć mogą artefakty znajdowane w okolicy wzniesienia.
Łatwo wyobrazić sobie, że polski pułk rozłożył się obozem u stóp wzgórza, tuż przy miasteczku. Piaskula, wysoka i widoczna z daleka, od zawsze była naturalnym punktem dla ludzi w drodze. Ze szczytu widać było kapliczkę przy rozstaju dróg, tę samą, która stoi tam do dziś i którą zaznaczono na mapie Schroettera z przełomu XVIII i XIX wieku. Kto wie, czyje ogniska paliły się tu wtedy nad zamglonym Zalewem.